Copyright 2010 Outside the Box. All Rights Reserved.
Snowblind by Themes by bavotasan.com.
Blogger Templates by Blogger Template Place | supported by One-4-All
Witam serdecznie po raz kolejny.
W dzisiejszym odcinku zajmę się kolejną kwestią związaną z dziećmi. Wiem, że nawał wypocin odnośnie tej tematyki staje się coraz większy, ale obiecuję, że już prawie skończyłem ;)
Dziś chciałbym poruszyć pewną kwestię, które (jak podejrzewam) 90ciu procent rodziców nawet nie przeszła przez myśl. Wypełnione szczęściem życie rodzinne, najlepiej o modelu 2-2, przesłania rodzicom, jak i tym, którym pociecha ma się dopiero narodzić, pełen niepokojący fakt. Jak każdemu wiadomo, żyjemy w dosyć nieciekawych czasach. Najwidoczniejsza kwestia to oczywiście kwestia przestępczości, jednak nie ona jest główną rzeczą, o której chcę napisać. Tryb życia, pogoń za pieniądzem, walka o przetrwanie, stres, pośpiech, problemy psychiczne z tym związane, myśli samobójcze oraz staczanie się na dno jednostek nie do końca przystosowanych do takiego modelu życia - wszystkie te rzeczy są składowym elementem naszej codzienności i tylko kompletny masochista nie zgodzi się ze mną, że każdy z nas pragnie jedynie świętego spokoju. Mniejsza z tym, jeśli odpoczynku pragnie po pracy taka osoba jak ja, czy Ty, czytelniku siedzący właśnie w ciepłym pokoju z dostępem do neta. Gorzej, jeśli spojrzeć z tej perspektywy na osobę, której nie wiedzie się w życiu za dobrze i stanowi ono jedynie szereg następujących po sobie dób, które należy przetrwać.
Niestety - ziemia się nam nie poszerza, ludzi nie ubywa, pracy nie przybywa, zasoby naturalne się nie pomnażają, woda się nie odradza, a powietrze nie oczyszcza. Wiem, że walę teraz lekko patetycznym, eko-tonem, ale wystarczy się szczerze zastanowić. Naukowcy twierdzą, że za ok. 20 lat woda będzie towarem deficytowym. Nie od dziś wiadomo ludziom, którzy lubią śledzić obecną sytuację na świecie, że nieunikniona jest przyszła migracja ludzkości wywołana kończącymi się zapasami wody, pożywienia i wielu innych życiowych czynników - za jakiś czas schemat populacyjny ziemii różnić się będzie w sposób znaczny od tego, co widzimy teraz. Ziemia się przepełnia, wody nie starczy dla wszystkich, a wszyscy wiemy do czego prowadzi wizja takiej przyszłości.
Nie chcę tutaj dramatyzować, ani tym bardziej bawić się w jakiegoś proroka - po prostu nie trzeba być geniuszem ani Wróżką Grażyną, by choć ogólnie móc przewidzieć to, że przyszłe pokolenia mają, krótko mówiąc, przesrane. Już teraz coraz trudniej jest znaleźć zatrudnienie, kończy nam się ropa i inne zasoby naturalne i taka sytuacja po prostu MUSI wymusić konflikt międzyludzki.
W tym momencie zastanawiam się dlaczego ludzie posiadający/chcący mieć dzieci w swej samolubności nie zastanowią się na jaki świat wydają kolejne pokolenie ludzi... Nikomu nie przychodzi do głowy to, że ewentualny potomek będzie walczyć o przetrwanie w świecie gorszym, niż zastany obecnie - najważniejsze, że instynkt został zaspokojony i będzie na świecie ktoś, kto "poda ostatnią szklankę wody". A mnie naprawdę jest żal tych wszystkich małych dzieci kiedy pomyślę sobie jak siłować się będą one w świecie który zostawię po sobie jak wyciągnę kopyta. Bo nikt akurat w tym momencie nie powie, że będzie to świat lepszy i bardziej obiecujący niż ten, w którym dziecko przyszło na świat.
Dziś bez postulatu - mam nadzieję, że wiadomo co chciałem przekazać. Ja nikomu nie zabraniam mieć dzieci, ale czasem naprawdę warto zastanowić się, pomyśleć poza pudełkiem i wyobrazić sobie jak może wyglądać kolejne 50 lat małej osoby leżącej właśnie w kojcu. Bo ja osobiście cieszę się, że męczyć się będę jedynie około kolejnych 40 lat i reszta już nie będzie mnie obchodzić ;)
A na koniec, standardowo, mała wizualizacja tego, co mam na myśli.

Pozdrawiam;)
W dzisiejszym odcinku zajmę się kolejną kwestią związaną z dziećmi. Wiem, że nawał wypocin odnośnie tej tematyki staje się coraz większy, ale obiecuję, że już prawie skończyłem ;)
Dziś chciałbym poruszyć pewną kwestię, które (jak podejrzewam) 90ciu procent rodziców nawet nie przeszła przez myśl. Wypełnione szczęściem życie rodzinne, najlepiej o modelu 2-2, przesłania rodzicom, jak i tym, którym pociecha ma się dopiero narodzić, pełen niepokojący fakt. Jak każdemu wiadomo, żyjemy w dosyć nieciekawych czasach. Najwidoczniejsza kwestia to oczywiście kwestia przestępczości, jednak nie ona jest główną rzeczą, o której chcę napisać. Tryb życia, pogoń za pieniądzem, walka o przetrwanie, stres, pośpiech, problemy psychiczne z tym związane, myśli samobójcze oraz staczanie się na dno jednostek nie do końca przystosowanych do takiego modelu życia - wszystkie te rzeczy są składowym elementem naszej codzienności i tylko kompletny masochista nie zgodzi się ze mną, że każdy z nas pragnie jedynie świętego spokoju. Mniejsza z tym, jeśli odpoczynku pragnie po pracy taka osoba jak ja, czy Ty, czytelniku siedzący właśnie w ciepłym pokoju z dostępem do neta. Gorzej, jeśli spojrzeć z tej perspektywy na osobę, której nie wiedzie się w życiu za dobrze i stanowi ono jedynie szereg następujących po sobie dób, które należy przetrwać.
Niestety - ziemia się nam nie poszerza, ludzi nie ubywa, pracy nie przybywa, zasoby naturalne się nie pomnażają, woda się nie odradza, a powietrze nie oczyszcza. Wiem, że walę teraz lekko patetycznym, eko-tonem, ale wystarczy się szczerze zastanowić. Naukowcy twierdzą, że za ok. 20 lat woda będzie towarem deficytowym. Nie od dziś wiadomo ludziom, którzy lubią śledzić obecną sytuację na świecie, że nieunikniona jest przyszła migracja ludzkości wywołana kończącymi się zapasami wody, pożywienia i wielu innych życiowych czynników - za jakiś czas schemat populacyjny ziemii różnić się będzie w sposób znaczny od tego, co widzimy teraz. Ziemia się przepełnia, wody nie starczy dla wszystkich, a wszyscy wiemy do czego prowadzi wizja takiej przyszłości.
Nie chcę tutaj dramatyzować, ani tym bardziej bawić się w jakiegoś proroka - po prostu nie trzeba być geniuszem ani Wróżką Grażyną, by choć ogólnie móc przewidzieć to, że przyszłe pokolenia mają, krótko mówiąc, przesrane. Już teraz coraz trudniej jest znaleźć zatrudnienie, kończy nam się ropa i inne zasoby naturalne i taka sytuacja po prostu MUSI wymusić konflikt międzyludzki.
W tym momencie zastanawiam się dlaczego ludzie posiadający/chcący mieć dzieci w swej samolubności nie zastanowią się na jaki świat wydają kolejne pokolenie ludzi... Nikomu nie przychodzi do głowy to, że ewentualny potomek będzie walczyć o przetrwanie w świecie gorszym, niż zastany obecnie - najważniejsze, że instynkt został zaspokojony i będzie na świecie ktoś, kto "poda ostatnią szklankę wody". A mnie naprawdę jest żal tych wszystkich małych dzieci kiedy pomyślę sobie jak siłować się będą one w świecie który zostawię po sobie jak wyciągnę kopyta. Bo nikt akurat w tym momencie nie powie, że będzie to świat lepszy i bardziej obiecujący niż ten, w którym dziecko przyszło na świat.
Dziś bez postulatu - mam nadzieję, że wiadomo co chciałem przekazać. Ja nikomu nie zabraniam mieć dzieci, ale czasem naprawdę warto zastanowić się, pomyśleć poza pudełkiem i wyobrazić sobie jak może wyglądać kolejne 50 lat małej osoby leżącej właśnie w kojcu. Bo ja osobiście cieszę się, że męczyć się będę jedynie około kolejnych 40 lat i reszta już nie będzie mnie obchodzić ;)
A na koniec, standardowo, mała wizualizacja tego, co mam na myśli.

Pozdrawiam;)
2 komentarze:
-
Outside the Box
30 lipca 2010 16:34
A już myślałem, że nikt tego nie czyta i sobie odpocząłem od dywagowania na "te" tematy - dziękuję za motywację i czuję, że czas kontynuować wątek ;)
Pozdrawiam!
Dlaczego?
Witam serdecznie tych, którzy zdecydowali się odwiedzić mojego bloga.
Z góry zaznaczam, że na pisaniu znam się raczej średnio - kiedyś nawet w mej niezmiennej naiwności wysłałem próbkę publicystyki do pewnego wydawnictwa, które dosyć szybko i skutecznie oświeciło mnie w kwestii moich umiejętności.
Blog ten ma na celu jedynie luźne przelanie pewnych myśli i ideologii, z którymi nie wszyscy muszą się zgadzać ;)
Postaram się umieścić tutaj nie tylko moje osobiste wywody na temat "życia poza pudełkiem", ale również wiele innych aspektów, niekoniecznie powiązane stricte z blogiem. Mam nadzieję, że każdy będzie się tutaj dobrze bawi, a przynajmniej ta jedna, cała osoba, czyli ja (co akurat dla mnie jest celem utworzenia tego bloga) :)
Zapraszam;)
Z góry zaznaczam, że na pisaniu znam się raczej średnio - kiedyś nawet w mej niezmiennej naiwności wysłałem próbkę publicystyki do pewnego wydawnictwa, które dosyć szybko i skutecznie oświeciło mnie w kwestii moich umiejętności.
Blog ten ma na celu jedynie luźne przelanie pewnych myśli i ideologii, z którymi nie wszyscy muszą się zgadzać ;)
Postaram się umieścić tutaj nie tylko moje osobiste wywody na temat "życia poza pudełkiem", ale również wiele innych aspektów, niekoniecznie powiązane stricte z blogiem. Mam nadzieję, że każdy będzie się tutaj dobrze bawi, a przynajmniej ta jedna, cała osoba, czyli ja (co akurat dla mnie jest celem utworzenia tego bloga) :)
Zapraszam;)

8 czerwca 2010 11:29
O! A ja o dziwo się zgodzę. Nie mam dzieci i nie chcę ich na razie mieć (mam 25 lat) między innymi z takich powodów. Wiem co masz na myśli :) nie mogę się zarzekać... wiadomo... poglądy się zmieniają, ale jak na tą chwilę... masz rację!