Subscribe to RSS Feed

Element 001 - Dzieci c.d 2 ;)

poniedziałek, 26 kwietnia 2010 by Outside the Box

Witam serdecznie po raz kolejny. 

W dzisiejszym odcinku zajmę się kolejną kwestią związaną z dziećmi. Wiem, że nawał wypocin odnośnie tej tematyki staje się coraz większy, ale obiecuję, że już prawie skończyłem ;)

Dziś chciałbym poruszyć pewną kwestię, które (jak podejrzewam) 90ciu procent rodziców nawet nie przeszła przez myśl. Wypełnione szczęściem życie rodzinne, najlepiej o modelu 2-2, przesłania rodzicom, jak i tym, którym pociecha ma się dopiero narodzić, pełen niepokojący fakt. Jak każdemu wiadomo, żyjemy w dosyć nieciekawych czasach. Najwidoczniejsza kwestia to oczywiście kwestia przestępczości, jednak nie ona jest główną rzeczą, o której chcę napisać. Tryb życia, pogoń za pieniądzem, walka o przetrwanie, stres, pośpiech, problemy psychiczne z tym związane, myśli samobójcze oraz staczanie się na dno jednostek nie do końca przystosowanych do takiego modelu życia - wszystkie te rzeczy są składowym elementem naszej codzienności i tylko kompletny masochista nie zgodzi się ze mną, że każdy z nas pragnie jedynie świętego spokoju. Mniejsza z tym, jeśli odpoczynku pragnie po pracy taka osoba jak ja, czy Ty, czytelniku siedzący właśnie w ciepłym pokoju z dostępem do neta. Gorzej, jeśli spojrzeć z tej perspektywy na osobę, której nie wiedzie się w życiu za dobrze i stanowi ono jedynie szereg następujących po sobie dób, które należy przetrwać.

Niestety - ziemia się nam nie poszerza, ludzi nie ubywa, pracy nie przybywa, zasoby naturalne się nie pomnażają, woda się nie odradza, a powietrze nie oczyszcza. Wiem, że walę teraz lekko patetycznym, eko-tonem, ale wystarczy się szczerze zastanowić. Naukowcy twierdzą, że za ok. 20 lat woda będzie towarem deficytowym. Nie od dziś wiadomo ludziom, którzy lubią śledzić obecną sytuację na świecie, że nieunikniona jest przyszła migracja ludzkości wywołana kończącymi się zapasami wody, pożywienia i wielu innych życiowych czynników - za jakiś czas schemat populacyjny ziemii różnić się będzie w sposób znaczny od tego, co widzimy teraz. Ziemia się przepełnia, wody nie starczy dla wszystkich, a wszyscy wiemy do czego prowadzi wizja takiej przyszłości.

Nie chcę tutaj dramatyzować, ani tym bardziej bawić się w jakiegoś proroka - po prostu nie trzeba być geniuszem ani Wróżką Grażyną, by choć ogólnie móc przewidzieć to, że przyszłe pokolenia mają, krótko mówiąc, przesrane. Już teraz coraz trudniej jest znaleźć zatrudnienie, kończy nam się ropa i inne zasoby naturalne i taka sytuacja po prostu MUSI wymusić konflikt międzyludzki.

W tym momencie zastanawiam się dlaczego ludzie posiadający/chcący mieć dzieci w swej samolubności nie zastanowią się na jaki świat wydają kolejne pokolenie ludzi... Nikomu nie przychodzi do głowy to, że ewentualny potomek będzie walczyć o przetrwanie w świecie gorszym, niż zastany obecnie - najważniejsze, że instynkt został zaspokojony i będzie na świecie ktoś, kto "poda ostatnią szklankę wody". A mnie naprawdę jest żal tych wszystkich małych dzieci kiedy pomyślę sobie jak siłować się będą one w świecie który zostawię po sobie jak wyciągnę kopyta. Bo nikt akurat w tym momencie nie powie, że będzie to świat lepszy i bardziej obiecujący niż ten, w którym dziecko przyszło na świat.

Dziś bez postulatu - mam nadzieję, że wiadomo co chciałem przekazać. Ja nikomu nie zabraniam mieć dzieci, ale czasem naprawdę warto zastanowić się, pomyśleć poza pudełkiem i wyobrazić sobie jak może wyglądać kolejne 50 lat małej osoby leżącej właśnie w kojcu. Bo ja osobiście cieszę się, że męczyć się będę jedynie około kolejnych 40 lat i reszta już nie będzie mnie obchodzić ;)

A na koniec, standardowo, mała wizualizacja tego, co mam na myśli. 


 

Pozdrawiam;)

Continue Reading
2 komentarze

Element 001 - Dzieci, c.d.

środa, 7 kwietnia 2010 by Outside the Box

Witam ponownie.

Czasami czuję się jak lekki schizofernik, wiedząc, że jak na razie to najprawdopodobniej piszę tylko dla siebie ;)

Dzisiejszego dnia chciałem poruszyć kolejną kwestię związaną z dziećmi.

Kilka dni temu na poczytnym polskim serwisie internetowym "Sfora" pojawił się artykuł, który w sumie nie przedstawił nic odkrywczego odnośnie opisanej sytuacji, jednak jest na tyle ciekawy, że warto go tutaj przytoczyć.

Pewna restauracja w Berlinie utworzyła na swoim terenie obszar wolny od dzieci. Rozwiązanie proste, a jakże genialne w swej funkcjonalności dla ludzi szukających w aktywności poza zawodowej chwili spokoju i relaksu w otoczeniu ulubionego jedzenia.
Obszar ten przeznaczony jest dla ludzi, którzy chcą zjeść posiłek wolni od gaworzenia oraz niecierpliwego płaczu niemowlaków oraz dla tych, którzy chcą, cytuję, "dotrzeć do miejsca posiłku bez wykonywania slalomu między wózkami dziecięcymi". Jak można było przypuszczać, od razu podniósł się raban, iż pomysł jest "niesmaczny" i w ogóle niezgodny z ogólnie przyjętymi zasadami socjalnymi. Wypada mi się w tym momencie jedynie zgodzić z tą opinią - w sensie, że jest on niezgodny z ogólnie przyjętymi zasadami socjalnymi. Jako, że blog mój pokazać ma, iż istnieją ludzie, którzy widzą odstępstwa od sztywnych reguł socjalnych, takich jak posiadanie dzieci, domu, męża/żony, jak coś normalnego, nie zostaje mi również nic innego, jak przyklasnąć pomysłowi Niemców i modlić się o ekspansję pomysłu w skali międzynarodowej.

W tym momencie docieram do fragmentu, gdzie się żalę. W pełni zgadzam się z pomysłodawcą "strefy wolnej od dzieci", mając w doświadczeniu serię niemiłych wydarzeń będących częścią mego życia. Dwugodzinny lot samolotem w towarzystwie dziecka, które nie przestało ani na chwilę płakać (akurat do tego nie mogę się przyczepić, bo przetransportować dziecko jakoś trzeba), przekrzykiwanie maleństwa w parku, w którym akurat zdecydowałem się skonsumować książkę (pierwszy raz od miesiąca, kiedyś to słońce się raczyło pokazać) czy też niemożność przemieszczania się w sklepach wypełnionych po cztery kąty wózkami dziecięcymi (nie, nie był to sklep dla dzieci, a taki z jedzeniem) - wszystkie te sytuacje okazałyby się dla mnie bezbolesne, jeśli faktycznie istniałaby taka "Strefa wolna od dzieci". Chętnie bym z niej skorzystał, oddając się błogiemu odpoczynkowi, nie będąc narażonym na negatywny czynnik hałasogenny.

Czas na Postulat nr. 2.

Kochany rodzicu. Jak naprawdę dobrze wiem jak bardzo może stać się obiektem fascynacji własne dziecko (np, ja mam koty), jednak poruszając się w społeczeństwie trzeba mieć na względzie, iż nie każdemu poziom tolerancji osiąga poziom stratosfery, kiedy okazuje się, że to coś, co właśnie z całej siły uderzyło mnie w kostkę to wózek dziecięcy, pchany przez rozanieloną mamusię/tatusia. Ja ogólnie tolerancyjny jestem, jednak bardzo mocno przeszkadza mi fakt, iż ktoś może oczekiwać mojej pobłażliwości na szereg zaistniałych, absurdalnych i denerwujących sytuacji ze względu na fakt, iż posiada dziecko.
Podsumowując: tak, przeszkadza mi dziecko krzyczące przez pół godziny z bliżej niezprecyzowanego powodu, naruszając moją strefę osobistą. Tak, przeszkadza mi dziecko, które prawie potrąciłem, bo rozbiegło się tak, że nie zwróciło na mnie uwagę. Przeszkadza mi, ogólnie rzecz biorąc, każde dziecko, które destabilizuje mój nastrój, samopoczucie i spokój wewnętrzny, tak samo jak robi to denerwujący sąsiad, kot i nawet Megan Fox ze swoim airbrushem, jeśli akurat zrobi coś, co jest mi nie na rękę. Zacznijcie więc, kochani rodzice, patrzeć troszkę dalej, niż swoje własne postrzeganie i choć na chwilę wczuć się w sytuację napotkanego człowieka, któremu Wasza latorośl, jakkolwiek słodka by nie była, narusza strefę osobistą.


Dziękuję bardzo za uwagę i do przeczytania następnym razem, kiedy to spłodzę coś nowego w mojej osobistej "Strefie wolnej od dzieci".

Out Of The Box.

Continue Reading
0 komentarze

Element 001 - Dzieci

poniedziałek, 5 kwietnia 2010 by Outside the Box

Moim celem jest przedstawienie moich ideologi w sposób uporządkowany tak, by nie było wątpliwości o co mi chodzi. Mam nadzieję, że trudności z tym nie będzie, a poza tym od tego są komentarze, by ewentualnie zapytać. Dialog to wspaniała rzecz ;)

Dziś chciałbym zacząć od elementu najbardziej kontrowersyjnego na mojej liście, jako, że znajduje się on na jej szczycie. Od razu zaznaczam wszelkich co bardziej agresywnych, prorodzinnych osobników - do dzieci osobiście nic nie mam (łączy nas więź conajmniej neutralna), a moja ideologia dotyczy jedynie - moim osobistym zdaniem - zbyt zaakcentowanej ich obecności na tym łez padole. 


Osobiście dzieci nie posiadam - wybór życiowy, który wspaniałomyślne podziela moja druga, piękniejsza połówka. Powodów jest wiele i postaram się je przytoczyć sukcesywnie w kolejnych postach.


Dziś chciałbym zacząć od ogólnie przyjętego wizerunku dziecka we współczesnym świecie - to pocieszne, małe istotki, przez wzgląd na które należy również przymykać oko na ich opiekunów, którzy często nie grzeszą zbyt wykwintną kulturą osobistą czy zachowaniem wobec drugiego człowieka. 

Na tym zacznę mój Postulat nr 1:


Rodzicu, zastanów się, czy każdy w Twoim spotkanym życiu człowiek podziela Twoją fascynację dziećmi (czy to Twoimi czy również obcymi), zanim zaczniesz zmieniać zakres swoich tematów do rozmów do tego jednego słusznego, według Twojego macierzyńskiego widzimisię. Zauważ, że istnieje tak wiele wspaniałych tematów do rozmów (podróże, filmy, a może nawet - w przypadku męskich osobników - Megan Fox, która jako jedyna operatorka airbrusha umie go używać w pozycji leżącej, do góry nogami) z ludźmi których znasz i niekoniecznie musi to być pierwsza biegunka, kolor wymiocin czy też gama gaworzeń Twojego nowego pupila. Osobiście wolałbym porozmawiać ze znajomymi, którzy właśnie stali się obiektem daru macierzyństwa, na tematy, które poruszaliśmy od zawsze, a niestety nie mogę przebić się przez cały ten macierzyński bełkot, który stał się ich udziałem. Uwierzcie mi, ja naprawdę rozumiem, że dziecko staje się po narodzinach (a nawet przed) punktem głównym życia, jednak ograniczać je tematycznie do tego jednego zjawiska świadczy o świadomym ograniczaniu swojej inteligencji oraz możliwości dialogu.


Na tym zakończę mojego posta, jak i dziewicze przedstawienie idei Postulatów - kolejny z numerem drugim (ponownie odnoszący się do dzieci) przedstawię już wkrótce.

A tutaj mała reklama słuchawek Sony - jedyna ucieczka przed Generatorami Chaosu i Zniszczenia - korzystam i działa ;)
















Continue Reading
0 komentarze

Hello World!

by Outside the Box

Witam serdecznie na moim blogu. Jest to pierwszy mój wpis i pierwszy w życiu prowadzony blog, tak więc proszę o wyrozumiałość, bynajmniej w kwestii takiegoż prowadzenia czy administrowania.


Blog ów zdecydowałem się napisać po tym, jak jego idea skończyła już kiełkować w mojej głowie i przekształciła się w, mógłbym to nazwać, pomysł-nastolatka, tak więc mniej więcej już wiem o czym i w jaki sposób chcę pisać, jednak wiem, że wszystko zyska pewne doświadczenie w toku upływu czasu, zmieniając w jakimś sensie samą zawartość tego bloga.


O czym generalnie ma być ten blog? O człowieku (a może z czasem okazać się, że ludziach), który uzmysłowił sobie, że w aktualnie zastanym świecie znajduje się na zewnątrz ogólnie przyjętych zasad dotyczących życia jako takiego. Oczywiście nie mam tutaj na myśli, brońcie bogowie, wypocin jakiegoś emocjonalnie ukaleczonego osobnika, który postanowił cały swój jad zalegający wewnątrz mózgoczaszki wylać na bogom ducha winnych czytelników - chodzi o coś zgoła innego. O co dokładnie? Zapraszam do bloga, by przekonać się na własne oczy.


Pozdrawiam,


Out Of The Box.

Continue Reading
0 komentarze